niedziela, 13 marca 2022

RODZINNY KĄCIK FILMOWY: WALL.E

Niedawno przypadkowo natknęliśmy się na bajkę Pixara z 2008 (moich dzieci nie było wtedy jeszcze na świecie, a ja byłam lekko po 20-stce), mimo to pamiętam ją całkiem dobrze. Teraz zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie niż 14 lat temu (kiedy życie było dużo mniej skomplikowane, a moim największym zmartwieniem było pojawianie się na zajęciach na czas i uczenie się do kolejnych egzaminów). 

Historia jest bardzo prosta i z pozoru błaha, a jednocześnie chwyta mocno za serce - szczególnie teraz w roku 2022, gdzie widmo katastrofy ekologicznej jest coraz bliżej, a wizja opuszczonej, zniszczonej, pełnej gruzu i wraków samochodów Ziemi przypomina zdjęcia z zaatakowanej przez wojska rosyjskie sąsiedniej Ukrainy. 

W bajce opuszczoną przez ludzi lanetę Ziemię próbuje uprzątnąć uroczy robot WALL.E, jest troszkę naiwny, zawzięty i ma uwielbia stare klasyczne amerykańskie szlagierów. Pewnego dnia na planetę przybywa EVE – przepiękna, nowoczesna maszyna, która szuka oznak życia, dla WALL·E, którego towarzyszem do tej pory był karaluszek, to prawdziwa rewolucja w życiu uczuciowym i nie tylko.

Nie mogę zdradzić więcej, ale... przesłanie tej bajki ma naprawdę mocny wydźwięk i cieszę się, że właśnie teraz obejrzałam ją po raz kolejny z moimi dziećmi. Dzięki tej bajce łatwiej było mi wytłumaczyć dzieciom aktualną kondycję Ziemi oraz przekazać im dlaczego każdy, chociaż drobny gest czy dobry uczynek i każdy rodzaj wsparcia czy pomocy udzielonej innym dzieciom czy dorosłym, a także ochrona zwierząt i roślin ma znaczenie. 

sobota, 19 lutego 2022

KĄCIK WIĘKSZEGO CZYTELNIKA/ BECOMING MOJA HISTORIA MICHELLE OBAMA

Kto powiedział, że kącik czytelniczy zarezerwowany jest tylko dla literatury dziecięcej?! Skoro czytają go rodzice to dziś książka dla nich - Becoming Moja historia Michelle Obamy. 

Kiedy ukazała się ta oczekiwana przez kobiety na całym świecie  biografia, z jednej strony chciałam ją przeczytać, a z drugiej bałam się rozczarowania podobnego do tego, które tyle razy czułam kiedy elokwentna, silna kobieta, która dostaje szansę opisania procesu stawania się osobą wpływową i powszechnie znaną, nie robi tego w konsekwentny i przemyślany sposób, a jedynie powierzchownie. Ta książka okazała się jednak wyjątkowa.

Pani Michelle Obama opisuje swoje dzieciństwo, pochodzenie i relacje rodzinne, później opisuje życie studenckie i zawodowe przed i już po związaniu się z ambitnym studentem prawa, a później pierwszym czarnoskórym amerykańskim prezydentem - Barakiem Obamą.

Jej przeobrażenie z dziewczynki w kobietę, pracującą zawodowo prawniczkę, żonę, matkę, a później Pierwszą Damę Ameryki jest niesamowite i skrzętnie opisane. To studium dojrzewania emocjonalnego, życiowego - do kolejnych ról, a w końcu do bycia uczestniczką ogromnych przemian politycznych i społecznych, których mało kto by się spodziewał, a już na pewno nie ona.

Z tym co napisała, może się utożsamiać wiele kobiet - fragment poniżej szczególnie do mnie trafia:

"


... wierzyłam, że jeśli będę pracować pilnie i uczciwie, uniknę agresji dręczycieli i zawsze będę postrzegana jako osoba, którą faktycznie jestem. "

Podziwiam jej autentyczność i odwagę, zwłaszcza kiedy stwierdza, że uprzedzenia rasowe są często obustronne, zaściankowe i głęboko zakorzenione. Jeśli odstajesz chociaż trochę, zawsze znajdzie się osoba, która obróci twoją odmienność przeciwko Tobie, a całą Twoją energię, potencjał, zapał i ogrom pracy, który wkładasz w to co jest dla Ciebie wartościowe lub czas, który "inwestujesz" w osoby na których Ci zależy, będzie próbować zdewaluować... życie, zwykle życie, a kiedy jesteś "na świeczniku", tak jak Michelle skala jest nieproporcjonalnie większa. Wyobraźcie sobie, że jesteście ciągle obserwowani (wy i wasze dzieci), a do tego nie ocenia was tylko "życzliwa" sąsiadka, wujostwo i znajomi, a poczytny dziennikarz, który jest potem cytowany w Internetach i gazetach na całym świecie. Trzeba mieć niezwykłą konstrukcję psychiczną, siłę charakteru i mądrość życiową, żeby to przetrwać i opisać w sposób, który będzie inspirował inne kobiety.

Polecam, bardzo podbudowująca lektura. 

wtorek, 4 stycznia 2022

PATENTY RODZICÓW/ PRASOWANIE

W domu mogę robić wszystko oprócz prasowania... ale jak to w życiu domowym bywa: nie chcę, ale muszę👕👗👚. 

Każdy rodzic wie, że w rodzinie 2+2 jedna rzecz nigdy się nie kończy - stos rzeczy do wyprania, a następnie prasowania🙈🙉🙊. 

Podejścia do tematu są skrajnie różnie od poziomu mojej teściowej pt. "prasowanie mnie relaksuje" - do postawy "nie prasuję, rozprostuje się na nas i na dzieciach"😅. Moje podejście zmieniało się na przestrzeni lat - korpo mężowie potrafią zniechęcić do prasowania na lata swoją pokaźną kolekcją koszul, na których widać każdy fałszywy ruch żelazkiem🤭. Jeszcze gorzej jeśli mąż jest urzędowy lub ogólnie z sektora publicznego -  chociaż tacy często prasują swoje koszule sami, chyba że ich żona jest na poziomie mojej teściowej i nie dość że to ją relaksuje, to jeszcze mąż, tak jak teściu potrafi docenić kunszt idealnie dopasowanej koszuli. 


Ja jestem na poziomie "radzę sobie" czyli mam kilka małych patentów na prasowanie:

a) kiedyś zabieram się do tego w sobotnie przedpołudnie kiedy znana platforma (na H z GO na końcu), puszcza koncercik przykładowo U2: Exprience koncert w Berlinie ❤️ tudzież Coldplay... prasowanie samo szło (chciałabym😜), Gabrysia miała drzemkę, a Grzesiu obok rysował... niestety to już nie wróci - drzemek już nie ma, a i sobotnimi popołudniami czasu jakoś mniej ale kiedy nadarzy się okazja to jadę z ty m prasowaniem że Spotify w tle;

b) praca zdalna to mój patent na prasowanie podczas dłuższych spotkań, których nie prowadzę;

c) po wielu latach, ale jednak (pod wpływem ciągłego obsmiewania tematu przez męża), wykreśliłam z listy prania kilka rzeczy których prasować nie trzeba: piżamy, ręczniki i ostatnio (duży postęp) pościel);

d) do lekkiego / szybkiego przeprasowania/ odświeżenia ubrań na "wielkie" wyjście używam parownicy;

e) zanim się zabiorę za prasowanie sortuje ubrania np. koszulki do koszulek wtedy szybciej można je poskładać razem i zanieść na miejsce;

f) staram się prasować na bieżąco,  najgorzej to mieć góreczkę z 3-4 prań 🙈;

g) zamiast żelazka używam stacji parowej - robi różnicę, ale nie całą robotę (wciąż marzę o szafie która prasowałaby mi ubrania😅), podobno prototyp już jest.

i) mam trochę rzeczy których się nie prasuje, rzadki gatunek ale w modzie odzieżowej występuje🤫. 

A Wy jakie macie patenty? 

poniedziałek, 6 grudnia 2021

KĄCIK MAŁEGO CZYTELNIKA: BASIA RZĄDZI!


Za moich czasów była Karolcia, bohaterka serii książek, którą mój brat uwielbiał, a ja nie za bardzo. Karolcia dla mnie jakaś taka była oderwana od rzeczywistości, zresztą jak wiele dziewczęcych czy kobiecych postaci, weźmy sobie na przykład szaloną Pippi czy Mary Poppins - ona dosłownie odleciała😉. 

A Basia nie, ona mocno stąpa po ziemi, tak jak jej rodzice i braciszek. W serii książek o niej przedstawione jest codzienne życie tej zwykłej rodzinki. Rodzice bywają zaspani, a dzieci nie zawsze są grzeczne, bywają też brudne i robią bałagan🤫. 

W jednej z moich ulubionych książek "Basia i bałagan", nasza mała bohaterka przekonuje się, że zapanowanie nad bałaganem i wywiązywanie się z innych obowiązków domowych nie jest wcale łatwe i co więcej wymaga systematyczności i zaangażowania całej rodzinki. Basia zachowuje się tak jak większość jej rówieśników, jest wulkanem energii i pomysłów. Często wybiera zabawę, nad inne obowiązki i robi wszystko po swojemu. Ale uczy się też, jak to jest być częścią rodziny👨‍👩‍👧‍👧. Czytając te książeczki📚 dzieci nie tylko rozpoznają sytuacje z własnej codzienności, mogą się także identyfikować z Basią. Rola rodzica też jest świetnie przedstawiona: jest opiekunem, który tłumaczy i wyjaśnia, kiedy trzeba pomaga, a co ważniejsze zwraca uwagę na złe zachowanie w sposób zrozumiały dla dziecka. Polecam całą serię. 

wtorek, 16 listopada 2021

RODZINA NA KOZETCE: ASERTYWNOŚĆ

Amerykańscy naukowcy z reguły nie cieszą się dużym zaufaniem społecznym, ale wynik tego eksperymentu nie dość, że mnie nie zaskakuje to jeszcze trafnie oddaje kwestię asertywności u dzieci w naszej szerokości geograficznej. Otóż dziennikarz John Stossel oraz Campbell Leaper profesor psychologii Uniwersytetu Kalifornijskiego, przygotowali lemoniadę, do której zamiast cukru dodali… sól🧂. A potem zaprosili na tę lemoniadę dziewczynki i chłopców.

Chłopcy przestawali pić lemoniadę już po pierwszym łyku, komunikując głośno:

- Fuj, niedobre!

- Trzeba dodać cukru!

- Smakuje okropnie!


Za to pierwszą reakcją dziewczynek było zapewnienie:

- Jest dobra.

I mówiły tak cały czas, gotowe wypić lemoniadę do końca. 

Nawet jeśli się nią dławiły.


Dopiero zapytane, dlaczego nie mówią prawdy o lemoniadzie, przyznawały szczerze:

- Nie chciałam być nieuprzejma.

- Nie chciałam zrobić nikomu przykrości.


Więc przeprowadzono drugi test: tym razem zapakowano w piękny duży karton🎁🎁🎁 rozczarowujący prezent: skarpetkę🧦 albo długopis🖋️. I znowu dziewczynki mówiły:

- Ale ładny prezent.

- Potrzebowałam długopisu!


Podczas gdy chłopcy wołali:

- Co to ma być???!

- Długopis? Ale zdzierstwo!


Susan Witt z Uniwersytetu Akron na podstawie przeprowadzonych z dziećmi rozmów, skomentowała to tak: 

"Zapytane o to, jakie są, dziewczynki mówią: jestem miła. A chłopcy: jestem bystry, utalentowany, dobry z matmy, zabawny. Bardzo rzadko używają słowa „miły”, bo nikt ich tak nie chwali, ale przede wszystkim: nikt od nich tego NIE oczekuje". 


Za to dziewczynki często słyszą:

- „bądź grzeczna”,

- siedź prosto, nie szalej, rączki na kolankach, buzia w ciup, 

- „dziewczynce nie wypada”,

- „jesteś taka miła/taka dobra” przez co dorastają w przekonaniu, że właśnie te cechy są u nich WAŻNE.

Dziewczynki dość wcześnie dowiadują się (patrząc na własną matkę albo opiekując się lalkami), że ich rolą jest dbać o innych.

W efekcie całe życie piją słoną lemoniadę, czyli:

- cudze potrzeby stawiamy nad własnymi,

- tkwimy w niedobrych dla siebie sytuacjach: nie odchodzimy od przemocowego partnera, unikamy konfrontacji z szefem,

- pozwalamy się wykorzystywać, żeby tylko zachować dobre relacje,

- nie potrafimy mówić „nie”,

- nie bronimy własnych granic, bo nie chcemy być „niegrzeczne” (milczymy, gdy ktoś za nami gwiżdże na ulicy. Albo zgadzamy się za „dziękuję” przejąć cudze obowiązki w pracy). A to przecież osoba, która przekracza nasze granice, JEST NIEGRZECZNA!

To nic złego wstać od stołu i powiedzieć: „Ta lemoniada nie jest dla mnie dobra. Wcale nie chcę jej pić”. 

[tekst pożyczony od bardzo zaprzyjaźnionej terapeutki]

💛💚💛💚💛💚💛💚💛💚💛💚💛💚💛💚💛

Czasami trzeba "tupnąć nogą" i powiedzieć "dość", "nie krzycz na mnie", "nie podoba mi się to", "nie chcę" itd. 

Nasze dzieci patrzą, obserwują słuchają i to właśnie od nas się uczą. Pokażmy dzieciom na czym polega ASERTYWNOŚĆ i że działa w dwie strony. 


Polecam też, świetną książkę 
"Basia i granice" https://aktywneczytanie.pl/basia-i-granice-recenzja-ksiazki-dla-dzieci/
 a całej serii książek o Basi 
poświęcę kolejny wpis.

piątek, 5 listopada 2021

PATENTY RODZICÓW: SPOSÓB NA SYSTEM

Odkąd moje dzieci z prywatnego żłobka i przedszkola szczęśliwie dostały się do przedszkola i szkoły publicznych na naszym osiedlu byłam zadowolona, ale też pełna obaw. Prywatne placówki wybierałam  kierując się bardzo wygórowanymi kryteriami, cena również była wysoka, ale adekwatna do tego co moje dzieci tam otrzymały, kompleksową opiekę, pakiet zajęć dodatkowych, ciekawie o bezpiecznie  urządzoną przestrzeń, uwagę i rozwagę wykwalifikowanej kadry, a także inwencję i zaangażowanie - finansowe, czasowe i organizacyjne👨🏽‍🏫👩🏻‍🏫 osób kierujących tymi placówkami. Placówki publiczne nie mogą sobie pozwolić na taki standard, ale kadra mimo, że może mniej zmotywowana, jest bardzo zaangażowana w opiekę nad dziećmi a dyrektorzy starają się jak mogą zarządzać tymi placówkami mając inne finanse, większą grupę dzieci i rodziców, a przez to inne możliwości organizacyjne. 

Czy już we wczesnym latach szkoły mieliście wrażenie, że "system" edukacyjny Was uwiera? Czy umiecie się dostosować? Czy najbardziej pamiętacie nauczycieli, którzy odważnie wychodzili poza ramy systemu i uczyli was nie-z-książki, ale według własnej koncepcji nauczania? Czy teraz kiedy Wasze dzieci uczą się w placówkach publicznych macie wrażenie, że te wszystkie koszmarki szkolne czy wręcz traumy edukacyjne wróciły ze zdwojoną siłą? Powiem szczerze, nie jestem rozczarowana konkretną szkołą, przedszkolem czy nauczycielem lub dyrektorem, tylko "systemem". Tylko co mam z tym zrobić jako rodzic?

Jako rodzice możemy:

- uczyć dzieci praktycznych umiejętności, których nie nauczą się w szkole, a które przydadzą im się w życiu;

- rozmawiać z nimi o tym co się dzieje w szkole, pytać o ich odczucia i opinie;

- uzupełniać wiedzę zdobytą w szkole o zajęcia dodatkowe, które służą rozwinięciu zainteresowań dziecka;

- angażować się w życie szkoły i przedszkola w ramach Rady Rodziców, pomagać nauczycielom organizacyjne i wspierać ich w i ich pracy;

- wybrać alternatywną formę nauczania lub edukację domową 

Jako rodzice nie musimy natomiast:

- rezygnować z edukacji naszych dzieci w placówkach publicznych, ponieważ ma ona dużo pozytywnych aspektów - przede wszystkim uczy dziecko funkcjonować w lokalnej społeczności przedszkolnej, szkolnej i osiedlowej - zaczynają się wspólne powroty ze szkoły, polekcyjne zabawy na boisku lub "podwórku", czy przynoszenie lekcji po sąsiedzku. 

A więcej o stanie systemu edukacji w świetnej rozmowie Magdy Mołek W MOIM STYLU https://youtu.be/qONIU6bz7gs. 

poniedziałek, 1 listopada 2021

RODZINNA MIEJSCÓWKA/ ARBORETUM WOJSŁAWICE

 Miejsce: Ogród botaniczny, Wojsławice 2, 

Niemcza (około 50 km od Wrocławia)


Arboretum Wojsławice to miejsce niezwykle, już na pierwszy rzut oka czuć, że to ogród, który ma za sobą długą i barwną historię🌹, ale zaskakujące jest to, że teren ten został nadany rycerzowi Wojsławowi przez księcia Bolesława III Krzywoustego w 1111 roku🤴🏼. W późniejszych latach teren ten kilkukrotnie zmieniał właścicieli, aż w latach 80-tych juz jako nie zwykły park, tylko arboretum został wpisany do rejestru zabytków kultury📖, a  następnie przejęty przez Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego...
nie było to jednak wrogie przejęcie😉, park zyskał dodatkowe grunty i nasadzenia. Ilość i różnorodność drzew, krzewów, kwiatów i innych roślin robi wrażenie. Ukształtowanie terenu, akweny wodne💧 i sposób w jaki to wszystko zostało rozplanowane i połączone świadczy o wyjątkowości ludzi🧚‍♂️, którzy je stworzyli i którzy się nim teraz opiekują. 

Na wejściu mamy ogromny dziedziniec🌻 z małym oczkiem wodnym, w którym pływają karasie w towarzystwie lilii wodnych. 


Dalej wody jest więcej, a i pojawiają się 🦆. 


Na terenie parku jest też plac zabaw, który podoba sie dzieciom, bo jest tam wszystko, co maluchy lubią najbardziej🎡🎠: dinozaury, huśtawki, zjeżdżalnia, tor przeszkód, domki i mnóstwo piasku. 





 
Domki to Jaś i... oczywiście Małgosia! 


We wrześniu liście zmieniały już kolor🍂🍁
 i zaczynały opadać. Dla mnie i dla dziadków sam spacer był atrakcją, dla maluszki to, że ze specjalną mapką w ręku wypatrywała specjalnych miejsc i atrakcji dla dzieci, np. drewnianej skrzynki na listy lub króliczka. 


Takie stawy... 


... takie kwiaty... 


... takie drzewa...


... oczywiście opisane w łacinie i po polsku...


... i jest gdzie pochodzić, a nawet można⛰️
 poczuć się jak w pobliskich Karkonoszach.


W Wojsławicach jest po prostu przepięknie! 


W sezonie wiosenno-letnim na terenie parku można grillować przyniesione przez siebie jedzenie lub zjeść coś przygotowanego na miejscu🍲, jest wiele ławeczek na których kanapka zasmakuje wyjątkowo. 


Ponadto na terenie ogrodu🌻 odbywają się imprezy cykliczne, jak festiwal traw, święto dyni czy impreza na zakończenie sezonu. Na stronie arboretum jest dostępne również kalendarium kwitnienia, a także informacje o godzinach otwarcia ogrodu i zasady jego zwiedzania. 


https://arboretumwojslawice.pl/